Zalajkowane

Zacząłem wczoraj oglądać Community, na razie wiem na pewno jaki ten serial nie jest - odcinki nie kończą się tak, że koniecznie trzeba zobaczyć ciąg dalszy jak w “The Killing”, nie powoduje wybuchów śmiechu jak “Big Bang Theory”, nie jest krwawy jak “Spartacus: God of the Arena” czy “Walking Dead”, nie atakuje głośnikami niesamowitą muzyką jak “Misfits”, nie wprowadza od razu tylu bohaterów, że gubię się w połowie odcinka jak “Harper’s Island”, wysoki budżet nie sączy się z każdej sceny jak w “Terra Nova”, nie stawia na absurd jak “Wilfred”.

A jaki jest? Na razie na pewno wywołuje ten charakterystyczny uśmieszek, który towarzyszył mi przy oglądaniu “Entourage”. Znak, że serial się po prostu przyjemnie ogląda, miło spędzając czas. Zatem drugi sezon “Weeds” musi chwilę poczekać (ale Rzeps - pierwszy obejrzałem już cały!).

PS. Ave - dzięki :)